Poniedziałek. W szkole skończyły się
ferie, na ulicy śnieg zmienił się w niezbyt przyjazną
przechodniom breję, M. znowu ma masę nadprogramowej pracy, która
będzie zabierać czas, jaki moglibyśmy spędzić wspólnie, pies (o
tak, mam psa, ale to jest zupełnie inna, bardzo długa historia na
zupełnie inną okazję) szczekał dziś bez opamiętania wykazując
kompletny brak zrozumienia wobec tego, że nie wszystko mu wolno,
sterta prania do wyprasowania znowu się powiększyła i złowrogo
patrzy na mnie za każdym razem, gdy zbliżam się do łazienki...
tak, zdecydowanie to musi być poniedziałek.
Dlatego tak miło
zrobić coś zupełnie niepasującego do poniedziałkowej rutyny,
spontanicznego, chociaż niby zupełnie zwyczajnego. Basen. Mimo że
21:00 nie wydaje się zbyt rozsądną godziną na takie
postanowienia, było to dokładnie to, czego potrzebowałam.
Mieszanka zmęczenia i cudownego odprężenia, ulga dla napiętych
mięśni i obolałego nieco kręgosłupa. Dlaczego czasem tak trudno
ruszyć zasiedziałą pupę, skoro to tak banalnie proste i
niesamowicie przyjemne? Odwieczne pytanie nieznajdujące odpowiedzi.
A po basenie dla zregenerowania sił kanapeczka z kiełkami. I od
razu człowiekowi się wydaje, że przez niespełna dwie godziny
zrobił dla siebie i swojego ciała więcej niż przez ostatni
tydzień.
Na szczęście z każdą kolejną
wyprawą na basen, na spacer do lasu czy rolki (wiosno, nadchodź!)
jestem chyba ciut mądrzejsza i lepiej zdaję sobie sprawę z tego,
że dla późniejszego fantastycznego samopoczucia warto
przezwyciężyć chwilowy brak chęci. No i jest jeszcze mój M.,
który przeżywając podobne rozterki, bywa w krytycznych chwilach
siłą napędową, choć czasem po cichu sam liczy na to, że powiem
''odpuśćmy sobie dzisiaj''. Przewrotność ludzkiej natury. Albo
zwykłe lenistwo. Bo niby najłatwiej powiedzieć ''nie chce mi się''
i sobie odpuścić, a potem marudzić na obolałe plecy, zmęczony
kark, napięte mięśnie czy kolejny kilogram nagromadzony w
okolicach pępka. A przecież nie ma dla ciała nic lepszego, niż
odpowiednia dawka ruchu. Trzeba tylko ruszyć pupę z przysłowiowej
kanapy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz