piątek, 2 maja 2014

Majówka.

Nie obchodzę urodzin. Chciałabym nie obchodzić świąt, ale nie mam prawa pozbawiać ich Olgi, więc wstrzymuję oddech i staram się przez każde kolejne jakoś przebrnąć. Na dodatek są jeszcze te kłopotliwe długie weekendy, jak ten teraz. Już dwa wolne dni w tygodniu to wyzwanie: jak je spędzić, by nie w domu; gdzie jechać, z kim, do kogo, jak. Byle nie zostać w domu, nie myśleć. Majówka. Plany wyjazdowe się nie powiodły, więc mama zaalarmowana moim kolejnym spadkiem nastroju (a wydawałoby się, że przecież stale utrzymuje się dość blisko ziemi) zorganizowała mi niańki. Trzydziestka na karku, a ciocia z wujkiem przyjechali mnie doglądać. Wersja oficjalna - stęsknili się z Olgą, ale do tej pory nie był to wystarczający powód, by przemierzyć te dzielące nas 550km polskimi drogami, które mimo, że coraz lepsze, to jeszcze długo nie będą umożliwiać odpowiednio szybkich podróży. Cieszę się, że przyjechali, nie widzieliśmy się... od wtedy, są mi bardzo bliscy, a i te nieznośne wolne dni mijają w możliwie znośny sposób. I tylko noce, tak trudne do przebrnięcia, wciąż na mnie czyhają, choć w sumie one akurat nie różnią się od tych tak wielu innych z ostatnich miesięcy. Może tym, że po mniej męczącym dniu sen, który dopada mnie dopiero na skraju wyczerpania, przychodzi z jeszcze większym trudem. Tęsknie za Tobą. Majówka. Spędzona w Pradze, na zwiedzaniu nieco dalszej okolicy czy na kocu przed domem... cudowna, byle z Tobą. Jak często to sobie mówiliśmy? Może zbyt często, bo teraz prześladuje mnie na każdym kroku. Wszystko cieszyło, byle z Tobą, teraz nie cieszy nic. Są uśmiechy i śmiech i radość nawet, a im większa, tym większy potem dopada smutek i żal. I rozpacz. I to dziwne kołatanie serca, które czasem aż zapiera dech. Zdałam sobie sprawę, że zaczynam odbudowywać wokół siebie mur, za który lata temu z taką łatwością się przedostałeś. Mur, dzięki któremu nikt miał mnie nie skrzywdzić i który przestał być potrzebny, bo przy Tobie byłam taka bezpieczna. Powstaje na nowo. Większy, solidniejszy. Nie wiem tylko, czy bardziej ma chronić przed tym, co na zewnątrz czy wewnątrz. Ani czy gdy już zostanie ukończony, ktokolwiek mnie zza niego rozpozna. I coraz częściej myślę, że nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz