Waga - 5kg poniżej normy.
Spożytych słodyczy (z przewagą czekolady i tortowych ciastek) - 2... 3... 4kg?
Planów na przyszłość - 0.
Dziwnych pomysłów do zrealizowania na już - 5.
Poczucia winy i wyrzutów sumienia - każdego dnia więcej.
Sił do zmierzenia się z nadchodzącym dniem - coraz mniej.
Nieprzespanych nocy - zbyt wiele, ciągle za mało.
Po 85 dniach walki o wszystko i po 23 ciągłego niedowierzania, zaprzeczania i stania w miejscu z jednoczesnym coraz większym oderwaniem od rzeczywistości stwierdzam, że nie mam pojęcia co dalej. Jak się ogarnąć. W którą stronę iść. Skąd wziąć siły, mobilizację, cel. Dzisiaj B. zapytał, czy byłam już u psychologa. Chyba mój SMS go zaniepokoił, ale przecież sam chciał wiedzieć, co mi siedzi w głowie. Również dzisiaj Jego mama zapytała, czy zastanawiałam się już nad kolorem pomnika, a tata pokazał projekt tymczasowego nagrobka. Przewracałam z Olgą kartki w książeczce ze zwierzętami i czułam, jak wyłącza mi się mózg. U psychologa jeszcze nie byłam, ale chyba najwyższy czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz