niedziela, 30 marca 2014
Dziecko wiosny.
Urodziła się w najcieplejszym, jednym z niewielu słonecznych marcowych dni zeszłego roku. Wniosła zamęt i spokój, niepewność i szczęście, wyrzeczenia i radość. I miłość, choć zdawać by się mogło, że nasz dom był nią już wypełniony po brzegi. Dziś tylko ta miłość daje siły do kolejnego oddechu. Pierwszy roczek w pierwszym dniu wiosny. Niechaj zawsze świeci nad Tobą słońce, Słoneczko.
Życzenia spływają z różnych zakątków świata (głównie dzięki masowej migracji naszej rodziny w różne jego strony), mniejsze i większe prezenciki cieszą małe rączki i bystre oczka, wywołując łobuzerski uśmiech, tort w przygotowaniu, balony nadmuchane, tunel do zabawy (nad zrobieniem którego ślęczę już chyba od miesiąca) wreszcie zaczyna nabierać ostatecznych kształtów, goście zaproszeni, sobotnie świętowanie urodzin małej solenizantki coraz bliżej... Tylko Ciebie brakuje, choć dziś pewnie jesteś przy nas tak blisko jak to tylko możliwe. Tak bardzo nam Cię brakuje... i tej świeczuszki, którą zapaliłbyś na torcie, a zamiast której my palimy Ci zupełnie inną... wszystko nie tak...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz